Africa Day

2002

Asia. Córka Ani i Jurka - polscy lekarze pracujący w Bulawayo. Trzeba też wspomnieć Michała! Synek.

Właściwe zastosowanie parasolki w Afryce. Gorąco było...

Bokiem: Ania (mama Asi). Tyłem: Rudek (w czapce:)))

Drugi od lewej Mateo.

Ojcze nasz. Baba wethu.

Kto tańczy - trzy razy się modli.

Afryka. Wciąż jak wymagające opieki dziecko.

Dzień Afryki

25-go maja cała Afryka świętuje Dzień Afryki. A koło Bulawyo jest duża góra z krzyżem, pod który co roku, tego właśnie dnia, wspinają się chrześcijanie wszelakich wyznań i pomysłów. Żeby się modlić za Afrykę. Bo Afryka naprawdę jest w potrzebie.

Przez Chrystusa. Siyakudumisa Baba, ngomlomo kaKristu.

Ostatnie metry podejścia. Już widać krzyż.

Nasza Mama z Plumtree.

Bierzcie i pijcie. Thathani lonke linathe.

Góra  jest całkiem poważna i się trochę spociłem jak podchodziłem. Biedne te Babcie, które szły z nami...

Fajny pastor z Plumtree z uczniami.

Tam jest ładnie. Najbardziej podobało się Małemu.

Ariel (kleryk z Filipin na praktyce misyjnej) z naszą Mamą z Plumtree i postulantkami z Bulawayo.

Gitary były. Ale bębny lepiej bujały.

Soneni (bishop's office) i brat Kennedy (Embakwe mission).

Na innej, co prawda, górze. Ale wszystkie góry nasze są!


powrót

dalej