Mateo
Obrazek
Nowy adres i nowe doświadczenie: nauka języka lokalnego. 
W opisywanym przypadku język się nazywa: NDEBELE.
Na misji jest fajnie bo jest nas trzech Polaków i Rower, czyli 
Mateo z Indonezji (głupie przezwisko przywiózł z Harare gdzie 
razem uczyliśmy się angielskiego). A Rower to już pół Polak. 
Czyli jest nas 3,5 Polaków.
I oto pierwszy raz "idziemy" z Mateuszem do "szkoły". Czyli 
siadamy przed domem (prawie pod palmą) i Zulu 
przystępuje do pierwszej lekcji. Zaczyna wydawać różne 
dziwne dżwięki filmową paszczą (staram się wierzyć, że to 
ludzki język...). Więc my z Rowerem coś powtarzamy, klikamy 
(to największy ubaw), syczymy, mlaskamy i wyciągamy co 
chwilę język zaplątany w zęby. Bo się okazuje, że raz trzeba 
strzelić ozorem w zęby, raz w podniebienie a raz w policzek 
(na szczęście od środka) (dobrze też, że nie trzeba tym 
biednym językiem chlastać się po żebrach albo plecach). 
Powietrze zamiast przez paszczę to wydostaje się na 
zewnątrz przez nos i czasem innymi dziurami...
Co się nauczyłem na pierwszej lekcji: ludzie Ndebele muszą 
mieć jakieś specjalne mięśnie w języku! Ja ich nie mam na 
pewno. Może jakiś przeszczep? 


Na lekcje trzeba chodzić z ręcznikiem. Albo będziesz 
siedział zapluty po pachy po pięciu minutach wydobywania 
z siebie różnicy między dżwiękami 'nxa', 'nqa' i 'gxa'. Zresztą
 sam wyraz  ślina  jest ślinotwórczybardzo i brzmi: ' gqxoza'. 
Albo mi się coś pomyliło! Bo 'x' i 'q' to nie są zwykłe 'x' i 'q' 
tylko kliki to są. Czyli nawalanka językiem po podniebieniu i 
zębach. I nie jestem pewny czy mogą być dwa obok siebie: 
'gqxoza'? A może mogą??? To by była katastrofa...
To jeszcze chciałem wyrazić tu ubolewanie swoje wielkie, 
osobiste nad inną katastrofą. Mam na myśli ostatnio wciąż 
tę zadymę z Wieżą Babel. To rzeczywiście była porażka. 
Osobiście mnie jej skutki straszliwe teraz dotykają kiedy 
musze się uczyć jak zwykłe 'k' wymawiać na 3 różne 
sposoby. 
Zła wiadomość: na drugiej lekcji się 
dowiedziałem, że w Ndebele jest 8 grup 
rzeczowników (plus ze trzy wiadra 
wyjątków) co na ten przykład pozwala 
utworzyć liczbę
 mnogą na 8 różnych sposobów (ach! 
piękne i malutkie angielskie 's' ). Tak 
myślę, że w polskim będzie coś 
podobnego, tylko polskiego nie musiałem 
się uczyć!
                                                                                      Rower na rowerze
powrot
dalej