Harare 13.01.2001
.
.
.
.
Obrazek
Wróciliśmy z Botswany. Znowu mogliśmy 
pooglądać niesamowite ilości botswańskich 
gwiazd. I nowość: na RPAańskiej kablówce 
oglądaliśmy polskich Bolka i Lolka! We 
Francistown zakończyła się wizytacja generalna 
naszej prowincji. Osobiście mnie to mile 
dotknęło bo przełożeni zadecydowali, że na 
stałe nie zamieszkam w Botswanie ale zostanę 
w Zimbabwe. Dostałem tydzień wolnego i 
zaczynam kurs języka
 lokalnego. Zaczyna się!
Jak nie kochać Zimbabwe? Nie było nas kilka dni a tu
 tyle nowości. Najlepiej zorganizowana grupa 
przestępcza w Zimbabwe czyli nasz rząd zadziałał 
znowu. Ciekawe się rzeczy dzieją bo czarnorynkowy 
kurs dolara spada a ceny rosną jak szalone. Więc 
rząd zamroził ceny chleba. Wreszcie chcieli może coś
 dla ludzi zrobić? Tylko znowu biedaczkom nie wyszło 
bo piekarze przestali w ogóle piec chleb! I nie ma 
chlebka. Nie opłaca się.
No to się kończy, że tak 
napiszę, etap harariański. Się 
zaczyna nowy. Jeszcze nie 
bardzo wiem jaki. Jeśli w 
połowie będzie taki fajowy jak 
nasz pierwszy roczek w 
Afryce, to już się cieszę. 
Najważniejsze, że już znamy 
ludzi do których można wrócić.
 I chyba się ucieszą. No i Mały 
zostaje jeszcze w stolicy. 
Przyjadę Go odwiedzić. Też 
się będzie musiał ucieszyć:)
dalej
powrot