Obrazek
grupa maluchow starszych
Hilda
widok zokienny
Dziś mi się jakoś tak przypomniało 
jaka była zadyma kiedy Kotański 
chciał otworzyć w Polsce pierwszy
 dom dla ludzi z HIV i AIDS. Te 
kretyńskie protesty i święcie 
pomylone oburzenie. Wylazł 
zaścianekzza ścianek. Tak mi się 
to przypomniało bo sobie 
świadomiłem, że tu mieszkam z 
ludżmi, którzy mają HIV i AIDS. 
Nawet pracują w 
kuchni. I żadnego strachu ani 
oszołomstwa. Po prostu trzeba 
uważać jak się jakiś berbeć saleczy.
Co by się działo gdyby Kotański 
chciał otworzyć dom dla 
trędowatych??? A rano byliśmy Ich
 odwiedzić. Przywitaliśmy się jak 
należy, pośmiali, pożegnali i 
żyjemy. Jaka ta Afryka zacofana!
Kino było przez 3 dni. Tu naprawdę trzeba 
być mocno zdeterminowanym, żeby się 
zdecydowaćna oglądanie telewizji: mamy 
jeden, wiecznie 
śnieżący na zielono program. Co do 
prezentowanego programu się nie 
wypowiadam bo nie ma o czym gadać. Ale 
kino było przez 3 dni bo szwagier Małego 
przysłał filmy na CD. Mi się to jakimś cudem 
Boskim udało na komputku otworzyć i przez 
3 wieczory starsze dzieciaki miały, nie 
śnieżącą na zielono, radochę.
Przy okazji, tu i teraz, chciałem bardzo i 
przebardzo podziękować wszystkim Dobrym 
Ludziom, którzy podsyłają kasetki i płytki z 
muzycznymi nowościami. Dzięki Wam  nie 
jesteśmy wcale tak do tyłu. Oraz przez Was 
można i Kasię Kowalską i Yugoton i Ich Troje 
a nawet Żebrowskiego Michała można w 
różnych afrykańskich dziurach usłyszeć. I nic 
lepiej nie chłodzi w samo południe niż Voo 
Voo z ostatniej płyty! Wiecie jak kocham te 
dżwięki więc dzięki, dzięki, dzięki!!!
A taki mam widoczek
 z okna. Góra jest 
niesamowita: 300 
metrów pionowej, 
granitowej ściany. 
Tego nie widać na 
zdjęciu ale od tej 
strony wejść się nie 
da. Dzieciaki 
oczywiście były tam 
wiele razy. Może się 
starzeję. Wlazłem 
tam. Ale zejście to 
był koszmar. 
Nieskończenie długi 
koszmar.
powrot
dalej