| Jeśli na to w odpowiedni sposób popatrzeć to obecnie (uwaga: zabrzmi trochę dumnie i misyjnie, hahaha) obsługuję 2 kościoły: kaplicę w naszym sierocińcu i kaplicę w wiosce trędowatych. A wczoraj przyszli ludzie z miasta (to też brzmi dumnie, hahaha: taaaaakie miasto) i zapytali czy Im odprawię Mszę w niedzielę bo już dawno nie było księdza w pobliżu i długo nie mieli Mszy. Oczywiście! (a ktoś mi tłumaczył, że w XXI wieku wyjazd na misje nie bardzo ma sens. Tylu się księży pęta po świecie). I oczywiście problem języka. Ale od czego są tłumacze? Jak ja to lubię... Wszystko było dobrze i pobożnie ale trzeba małą dygresję poczynić: Msza polska w porównaniu z tutejszą to jak Msza pogrzebowa. Do tego śmierć dotknęła rodzinę głuchoniemych. I wszyscy są sparaliżowani ze smutku bo ani pary z gęby ani nogą tupnąć. Tu się tańczy i śpiewa i godzinami. Bo jak ktoś idzie do kościoła 10 km, albo 4 godziny to nie wybiera się na 30 min. Ale! Ale za płotem był inny kościół (jakaś wersja zielonoświątkowców), a że okien nie ma, to było słychać wszystko. W naszym kościele się dach unosił jak ludziska zaśpiewali ale jak zaśpiewali za płotem to ryk był jak na stadionie w Barcelonie. Ogólnie głośno było tak, że nijak to opisać. Tu się mi przypomina pewien ksiądz z Polski, który ogłosił, że w czasie finałów Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej Msza wieczorna będzie odprawiana w przerwach meczów. To jeszcze dopowiem, że obecnie w najbliższej okolicy każdy wie o Polsce trzy rzeczy: 1.Papież jest z Polski. 2.Siostra Faustyna jest z Polski. 3.Polska zakwalifikowała się do Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej. Nie wiem skąd wiedzą o Papieżu i s. Faustynie. |
| . |
| No to mamy 12 nowych chrześcijan. Jam to uczynił! Czyli: pierwszy raz w Afryce chrzciłem! Się poczułem jak jakiś misjonarz z książki! Maluchów z naszego sierocińca przerobiłem na rodzeństwo Pana Jezusa i nawet się obeszło bez płaczu. Bez wielkiego płaczu... |