| Rano odprawiamy pierwsz± Mszę. A w Ewangelii: kto się nie stanie jak dziecko niech zapomni o Królestwie Niebieskim. I: kto przyjmie jedno z tych dzieci Mnie przyjmuje. Się u¶miecham i przygl±dam 50ciu dzieciakom, które siedz± na podłodze przed ołtarzem. Ich nikt nie chciał. Ale teraz maj± dom. |
| ¦roda, czyli odprawiamy Mszę w wiosce trędowatych. Około 50 osób tu mieszka. Każdy ma mały pusty pokoik i to wszystko. Nic do roboty. 24 godziny nic. Następnego dnia to samo. I następnego. Nawet nie bardzo jest jak i¶ć na spacer: wielu z nich ma bardzo zniekształcone stopy. Lub nie ma ich wcale. Spakować się i wyjechać: przecież nie potrafię Im pomóc. Albo zostać. Dla tego jednego u¶miechu. |
| 150 km od Harare jest miasteczko Mutoko (bardzo nie wyj±tkowej urody). A 10 km piachów od Mutoko jest sierociniec. Po drodze przechodzi się przez wioskę trędowatch. W sierocińcu jest 150 dzieci. Niestety wiele z Nich ma AIDS. Dzieciaki, które nie chodz± jeszcze do szkoły nie znaj± angielskiego ani trochę, co nie bardzo przeszkadza w porozumieniu się. Ale i nie ułatwia... Przyjechali¶my tu z Małym dzi¶ popołudniu. Teraz jest 19 i wszyscy ¶pi±. Mały tu posiedzi 5 dni a ja mam zamiar pomieszkać dłużej. Miejsce to jest prowadzone przez miejscow± wspólnotę katolick± (białej twarzy nie u¶wiadczysz w promieniu wielu km) i się nawet ucieszyli jak im zaproponowałem, żeby mnie przyjęli na trochę. |
| na zdjęciu u góry Couragie, a na dole Kobieta Tajfun, czyli Tekla |
| cmentarz w sierocińcu |