| Ruszyliśmy właśnie w naszą pierwszą podróż afrykańską koleją! Najpierw był komunikat przez megafony: "Mamy pewne problemy. Pociąg odjedzie za kilka minut." Ciekawiej niż w PRL bo tu się spóżniaja (tak z wyjazdem jak i przyjazdem) wszystkie pociągi. Wszystkie ...DWA pociągi. Pociąg jak pociąg. Tylko tyle karaluchów to dawno nie widziałem... |
| Jak się wsiada do pociągu w Bulawayo (może się komuś przyda): Najpierw trzeba kupić bilet w kasie (jak się już kasę znajdzie a to wcale nie łatwe). Pan trochę sepleni ale można się dogadać (nie dziwić się, że trzeba podać swoje nazwisko!). Potem się idzie na peron. Tłum; bo to jedyny w ciągu dnia w tę stronę pociąg. Ale nikt do pociągu nie wsiada bo wszyscy czekają na listę! Nie można na bilecie wydrukować numeru siedzenia ale można wydrukować imienną listę wszystkich pasażerów. I jak się już dopchasz do gabloty z listą, i się odnajdziesz na tej liście, i przeczytasz numer miejsca (kombinacja 7 cyfr i jednej literki!), i go zapamiętasz to teraz możesz wsiąść do pociągu w Bulawayo. |
| 3 Maja. Wielka impreza (250 osób) zorganizowana przez polską Ambasadę w Harare. Przemówienia, hymny, dyplomaci, którzy przyjechali super samochodami z chorągiewkami jak na filmach. Jedzenie, trunki. Wielki świat. A wśród tego VIPowego i zagarniturowanego towarzystwa śmigał sobie niewysoki gość w czarnym polarze i wyjadał co lepsze z wielkich stołów. "Bo mi zimno było" powiedział Mały po wszystkim. |
| kawka w polskiej ambasadzie |