.
Obrazek
.
Obrazek
.
Obrazek
.
Obrazek
No to są my już w Zambii. Fajnie 
mieć wszędzie swoje domy i swoich.
Biednie tu: 80% ludzi żyje poniżej 
granicy nędzy. Głód (albo za dużo 
deszczu, albo za mało, albo słonie 
zniszczą uprawy albo jakieś inne 
dziadostwo). Zwierząt w lasach nie 
widać bo ...wszystko zjedzone. Małpy 
chyba nie są smaczne bo w lesie 
spotkaliśmy ich ze sto. Ale ubaw!
Mieszkamy w Livingston. Niezbyt 
piękne miasto ale sympatyczni 
mieszkańcy. A jakie wszystko drogie! 
W naszym domu problemy z wodą. 
Krany suche od 1,5 roku. Wodę się 
przywozi w beczce a potem nosimy w 
wiadrach.
Miałem jeszcze napisać, że 
dziewczyny tu ładniejsze niż w 
Zimbabwe. Ale sam już nie wiem...
Sichili. Nasza misja w głębokim buszu. Prąd na misji jest przez godzinę z generatora. Ale korzystają z energii słonecznej. Jedyny 
kontakt ze światem to radiotelefon. To trochę mniej niż 300 km od Livingstone. Ale droga taka (międzynarodowa, z Zambii do 
Namibii), że z napędem na cztery kółka zajmuje to 8 godzin!!! Jest też pociąg: 12 godzin planowo, ale zdarza się, że jedzie nawet 
KILKA dni...
W pewnym momencie się okazało, że most zerwany a objazd pod wodą. Ale mistrz kierownicy był z nami. Kilka dni temu karetka (bo 
na misji jest szpital) karetka próbowała w nocy przejechać tym objazdem i potem czekali zakopani na pomoc 8 godzin.
droga międzynarodowa: Zambia / Namibia
obrazki z Sichili
Bezkonkurencyjne
Moje
Wołki 
rolnictwo lepsze niż w Polsce
dalej
powrot