Ů
osiolkipowrot
 
Bajka niebajka o tym jak się Robertowi M. (prezydent złodziej) udało i 
dalej jest (prezydentem złodziejem).

Wszystko było zaplanowane. Samochód pożyczy Joseph. Namiot 
Fatima. Mały ma mapę. Jedziemy do Nyanga! Czyli jedziemy do 
Zakopanego (tłumacząc na polski). No i nie ma petrolu. Jest 
wieczór, rano mieliśmy jechać a Robert M. całą kasę narodową 
ukradł albo zmarnował na zabawę w wojnę w Kongo i od miesięcy 
normalnie nie można kupić w tym mieście paliwa. Araby zakręciły 
kurek, bo Robercik, w kółko golony,  zapomniał  zapłacić. Jedną 
ze swoich kopalni diamentów by sprzedał i byśmy mogli się w       
benzynie kąpać.
Siedzę załamany i w końcu se mówię: "Musisz zrobić z tym 
porządek. Z tym gutkiem Robertem." 
I już miałem iść i zrobić porządek a tu Mały wpada i się drze, że 
załatwił paliwo.W ten sposób my jedziemy. I w ten sam sposób 
Robercik dalej będzie kradł. Tylko powinien Małemu 
podziękować.
To i tak musze tam iść i powiedzieć, żeby rzeczywiście 
podziękował Małemu!
Morał bajeczki: uśmiechaj się do ludzi. Któryś z nich może kiedyś 
Ci życie uratuje. A Ty nawet o tym nie będziesz wiedział.

Obrazek
Afryka jest piękna! Już to chyba pisałem, ale proszę zapamiętać, że każde
kolejne "pięknie" jest piękniejsze od poprzedniego "pięknie". Słów brak.
Godzinę temu wróciliśmy z Nyanga. Góry, takie skrzyżowanie Tatr z 
Beskidami. I ludzi nie ma wcale. Za nic nie wiem jak to opisać. Już sam 
bajer, że powoziliśmy z Małym (byliśmy we trzech jeszcze z 
Chińczykiem) taką wielką terenową bryką. A drogi gorsze niż w Delcie 
Okawango. Pierwsze napotkane wielkie kałuże najpierw Mały pokonywał 
wpław, żeby sprawdzić czy są przejezdne. A potem, już bez zbędnych 
ceregieli, tylko się redukowało bieg, dodawało gazu i podnosiło nogi.
Na pierwszy biwak wybraliśmy miejsce koło drugiego co do wielkości 
wodospadu w Afryce. 
cdn...
dalej
</html