fajowe wodospady Victorii
Troszkę o policji drogowej.
Policjanci zatrzymali Sahida
 
(kolega z Pakistanu) i porosili 
grzecznie o 10 dolarów 
zimbabwiańskich (mniej niż 1 zł), 
bo mało zarabiają i są 
głodni.
Denis (kolega z Rosji) zgubił 
prawo jazdy. No to zrobił 
sobie prawo jazdy na 
komputku. To nawet nie 
przypomina prawa jazdy, ale 
zupełnie wystarcza 
kontrolującym Go kontrolom.
Zatrzymuje policjant kolegę 
(nie pamiętam kto to opowiadał) i 
oznajmia, że teraz nastąpi 
kontrola pojazdu. Kontrola 
polegała na sprawdzeniu
 
działania ... klaksonu.
Można tu zapłacić mandat za 
niemanie zapiętych pasów. Ale 
z przodu mogą siedzieć nawet 
cztery osoby.

Sytuacja z dziś: wracamy wieczorkiem 
trochę ściśnięci w samochodzie: bo nas 
było 6 sztuk. No i kontrola. Wyjaśniam: tu nie 

ma właściwie dowodów rejestracyjnych, 
tylko są takie specjalne naklejki na szybę z 
datą  terminu ważności . Nastąpi teraz dialog 
między kierowcą i policjantem:
POLICJANT: Dobry wieczór. (Mówi to 
chodząc i kopiąc w zderzaki. Sprawdza stan 
techniczny)
KIEROWCA: Dobry wieczór.
P: No widzę (na szybie naklejka, przyp. 
aut.), że się rejestracja skończyła dwa 
tygodnie temu.
K: Rzeczywiście? No zapomniałam! Jutro 
to chciałam załatwić.
P: Tak? No to prawo jazdy poproszę.
K: Akurat dziś nie wzięłam torebki. Jutro 
mogę przynieść na posterunek. (I ku 
mojemu zaskoczeniu zapala silnik. 
Widocznie uznała rozmowę za 
zakończoną...)
P: No to d
obranoc.
K: Dobranoc.
200 metrów dalej, za zakrętem był wypadek. 
Oczywiście nie było tam żadnego 
policjanta. Krótkofalówki tu chyba jeszcze 
nie są znane.

dalej
powrot
na obrazku Victoria Falls