| . |
| Odbyło się zebranie na temat Wigilii. Będzie nas samych czterech Polaków to powinno być po polsku! Pierwszy problem to oczywiście tradycyjne potrawy. Mały mówi, że umie ugotować barszcz, ale wciąż nie mamy buraków. Rudek ma usmażyć rybę; kupili już jakiegoś zdechlaka i Rudek zaczął konstruować tartą bułkę ze świeżego chleba. Ja chciałem zrobić pierogi z kapustą i grzybami, ale nie mamy ani kapusty, ani grzybów, ani nie umiem tego zrobić. To mam się zająć kolędami mam płyty i mamy gitarę. Od polskiej rodziny (mieszkają 40 km stąd) dostaliśmy opłatek, mamy świeczki nastrój będzie. |
| Byliśmy na weselu. Msza była o 9tej. O 14stej był obiad. Wielki namiot. Około 300 ludzi. My jedyni biali. Stoły (10cio osobowe) zajmowały pół namiotu. Reszta siedziała jak widownia. Myśmy zostali zaproszeni do stołów. Jedzenie się gotowało na ognisku w takich wieeeelkich garnkach. Potem to przełożyli do misek (takich duuuużych, jak do prania się używa). Wreszcie każdy dostał talerz z jedzeniem: kupa ryżu, kawałek krowy i kurczaka i łyżka. Najpierw dostali ci przy stołach a potem widownia . Na tańce zaprosili na wieczór. 15 km od Serowe. Pojechaliśmy. O 20.30 nie było jeszcze nikogo. O 21.30 były już cztery osoby. Dalej nie wytrzymaliśmy. W ten sposób afrykańskie podejście do czasu, punktualności i tym podobnych nieistotności pozbawiło nas dobrej zabawy (w kościele o 10.30 miał się odbyć drugi ślub i spóznili się tylko godzinkę...). |
| Pumba! |