| . |
| Mszyczka w małym, okrągłym domku |
| Mszyczka w małym, okrągłym domku |
| nasza klasa |
| nasza klasa |
| tylko Deizi już w Mozambiku |
| Informacja dla zorientowanych: zrobiłem to! Po kilku próbach przeprowadzenia siadanego zarządziłem pajączka. Sam skoczyłem pierwszy instruktażowo. Potem skoczył Chińczyk... Nie wiem czy zapomniał się złapać, czy pomyślał, że jest Supermanem, ale wcale nie użył rąk przy lądowaniu i zdarł se pół twarzy w czasie spotkania z Matką Ziemią. Krwią się zalał, ale powiedział, że jak to przeżyje to kiedyś spróbuje jeszcze raz. Latający Shen to twardziel! Prawie jak John! |
| I zabrzmiały swojską nutą afrykańskie ostępy! Oto dziś doszła paczka (gitara + saksofon), którą wysłali Rodzice Małego. Kochani Rodzice DZIEKI! DZIEKI! DZIEKI! Z akcji przechwycenia wspomnianej przesyłki to by można film nakręcić. Taki brazylijski serial: długi, pozbawiony akcji (lecz jak się już coś zdarzy to jest to zupełnie nieprawdopodobne) a wszystko odgrywa żałośnie kilku aktorów amatorów (w tym przypadku parę zupełnie niezorientowanych pań w swoich pocztowych okienkach).Ale jest! |
| Teraz będzie bajka niebajka o ślimakach. Za oknami mamy kort tenisowy, spory betonowy plac. I zawsze, gdy wracamy ze szkoły, na korcie leży sobie spokojnie parę całkiem nieżywych ślimaków. Zostaje po nich niedokończona linia ostatnia droga, bo ślimaki zostawiają ślad na betonie. Jak niedokończony list z wielka kropka po ostatnim słowie. Te ślimaki po prostu wysychają na śmierć. Jeżeli swojej wędrówki z trawnika przez beton do następnego trawnika nie rozpoczną dostatecznie wcześnie to chyba czują się jak na patelni. Niektóre linie kończą się parę centymetrów przed metą, początkiem Trawnika Obiecanego. Tak mało a jednocześnie nieskończenie daleko. |